Mała Rodzinna Konstytucja – Preambuła

Mała Rodzinna Konstytucja

PREAMBUŁA

czyli po prostu WSTĘP, ale w konstytucjach na „Wstęp” mówi się „Preambuła”, poza tym „Preambuła” brzmi zabawniej niż „Wstęp”, więc niech już tak zostanie.

Wszyscy członkowie naszej rodziny – Dzieci i Dorośli – chcą, żeby w Naszym Domu panowała zgoda i żeby wszyscy dobrze się w nim czuli. Trudno jest czasami osiągnąć porozumienie podczas ubierania skarpetek albo na zakupach, kiedy Dziecko stanowczo chce lizaka albo gumę, a Dorośli nie zgadzają się na taki zakup. Albo kiedy robi się zbyt duży bałagan i dorośli wymyślają sprzątanie a wtedy z kolei Dziecko nie ma ochoty na zbieranie zabawek. Dlatego wszyscy: Dorośli i Dzieci zgodnie postanowili podpisać Małą Rodzinną Konstytucję i stosować się do niej w Naszym Domu i nie tylko.

 

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak chcielibyście się czuć we własnym domu? W jaki sposób rozwiązywać konflikty? W jaki sposób zachęcać dzieci do nauki i utrzymania porządku? Jak dbać o to, żeby każdy: dziecko i dorosły czuł się wysłuchany i zrozumiany? Czy myśleliście kiedyś o tym, że skoro tak trudno jest czasem dogadać się we własnej rodzinie, to dlaczego łatwiej mielibyśmy się porozumiewać w życiu społecznym, publicznym i zawodowym?

 

Chcę Ciebie i Twoją rodzinę zachęcić do uczestnictwa w projekcie nazwanym „Mała Rodzinna Konstytucja”. Dokument, którego „tekst jednolity” opublikowałem w sieci 1 czerwca 2018, powstał w 2003 roku z potrzeby serca, w momencie kiedy nasza patchworkowa rodzina liczyła 3 osoby; dwoje dorosłych i jedno czteroletnie dziecko. Pomimo starań, żeby zapewnić wszystkim emocjonalny komfort i warunki do nieskrępowanego niczym rozwoju, zdarzało się często, że my, dorośli, mówiliśmy rzeczy, których potem żałowaliśmy, traciliśmy cierpliwość, cóż, byliśmy po prostu ludźmi, którzy chcą dobrze ale czasem wychodzi inaczej niż byśmy sobie tego życzyli…

 

Kiedy już byliśmy przekonani, że opisując nasze intencje w „Małej Rodzinnej Konstytucji” osiągnęliśmy wyżyny empatii i rodzicielskiej troski, w naszej rodzinie pojawiły się kolejne dzieci. Droga do osiągnięcia rodzinnego szczęścia stała się jeszcze bardziej kręta i wyboista. Charaktery i osobowości naszych dzieci, tak różne, tak odmienne, sprawiły, że dbanie o rodzinne szczęście jest zajęciem angażującym wszystkie nasze emocjonalne zasoby. Często potykamy się o własne oczekiwania i wyobrażenia. Ale wiemy jedno: warto dążyć do celu, który postawiliśmy sobie w „Małej Rodzinnej Konstytucji”. Skoro udało się nam – rodzinie z tak trudnym bagażem życiowym – może udać się to każdemu.

 

Preambułę i pierwszy szkic konstytucji napisałem na statku, w chwilach wolnych od obowiązków oficera wachtowego. Starałem się, żeby było trochę śmiesznie, trochę wychowawczo. Zrozumiale nawet dla czterolatka. Inspiracje do stworzenia tego dokumentu płynęły z wielu źródeł. Jednym z ważniejszych jest seria książek Adele Faber i Elaine Mazlish o wychowaniu i rozmowach z dziećmi („Jak mówić żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” – w Polsce wydane przez wydawnictwo Media Rodzina).

 

Wiele lat po napisaniu „Małej Rodzinnej Konstytucji” trafiliśmy z żoną do „Szkoły dla Rodziców” prowadzonej przez doświadczone psycholożki, cierpliwe nauczycielki – Tamarę Tokaj i Magdę Dintar z Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej nr 3 w Gdyni. Tam skonfrontowaliśmy nasze pomysły z doświadczeniami innych rodziców. Konsultując treść konstytucji z naszymi nauczycielkami, doszliśmy do wniosku, że podobny projekt ma największe  szanse powodzenia w rodzinie, w której dziecko lub dzieci nie ukończyły jeszcze 11-12 roku życia. Im dzieci są starsze, tym trudniej będzie zachęcić je do współpracy i zabawy przez podpisanie „Małej Rodzinnej Konstytucji”. Jest to jedna z przyczyn, dla której jej preambuła ma charakter pogodnej, żartobliwej „przekomarzanki” z dziećmi w wieku przedszkolnym. Ma być prosto i zabawnie 🙂

 

„Mała Rodzinna Konstytucja” nie zastąpi ciepła, empatii i życzliwej uwagi skierowanej do dzieci i innych członków  rodziny. Jest jednak szansa, że kiedy zawiśnie w miejscu w którym codziennie możesz zerknąć na postulaty zawarte w jej artykułach – łatwiej będzie pokonać trudności będące udziałem rodziców i dzieci (nawet tych mających szczęście wychowywać się w najbardziej wspierających i zgranych rodzinach).

 

Projekt „Małej Rodzinnej Konstytucji” może zainspirować Cię do opracowania własnego kodeksu rodzinnego – do czego gorąco Cię zachęcam. Napisz o tym. Podziel się swoimi doświadczeniami. Każda chwila refleksji nad kondycją rodziny, nad problemami które przynosi każdy dzień rodzica-małżonka-partnera jest bezcenna. Prowadzi do pełniejszego, bardziej świadomego przeżywania najbliższych i najbardziej intensywnych relacji.

 

Dziękuję za Twój czas i uwagę poświęconą temu projektowi. Liczę na Twoją pomoc w dotarciu z ideą w nim zawartą do możliwie wielu rodzin, w których dorośli zrobią wszystko, żeby ich relacje przynosiły wszystkim członkom ich rodzin jak najwięcej pozytywnej energii. Zostań sygnatariuszem „Małej Rodzinnej Konstytucji” i ciesz się rodzinnym szczęściem!

Serdeczności!

Artur

Dodaj komentarz